Zarejestruj się, i zacznij całkowicie bezpłatnie reklamować swoją hodowlę w Polsce, a wkrótce na całym świecie w anglojęzycznej wersji. Kliknij, aby zobaczyć stronę przykładowej stadniny.
Automatycznie utworzymy dla Ciebie indywidualna stronę na której będziesz mógł umieścić i aktualizować m.in. :
- informacje o koniach i ich karierze,
- ogłoszenia,
- najświeższe informacje w postaci bloga.
Nasza strona tworzona jest przez prawdziwych pasjonatów koni i internetu, dlatego nie pobieramy żadnych opłat od hodowców i właścicieli koni arabskich. Jeśli chcesz do nas dołączyć, kliknij tutaj, aby się zarejestrować.
|
Efendi Team : 2011-11-19 19:09 Noun-Merisa Noun- mawiają arabowie. Noun - to nieunikniona przyszłość, COŚ co musi się stać... COŚ, co i tak musi się wydarzyć... Wiele razy w swoim życiu rozważałem nad przypadkowoscią zdarzeń, świadomym wyborem, a przeznaczeniem. Nie wiem jak okrężną drogą brnąłem i tak zawsze byłem u tego samego celu. Nie wiem też jaka siła sprawiła ,że tego dnia znalazłem sie 200 km od miejsca docelowej podróży. Wbrew logice i czysto zdrowemu rozsądkowi, byłem właśnie tu i z wielkim zauroczeniem ze stawki wybitnych kilkudziesięciu koni nie mogąc oderwać wzroku przypatrywałem się właśnie Jej- wnuczce legendarnego Palasa i wybitnego Partnera. Jej matka to michałowska Matnia/Palas ,ojciec janowski Bardysz - Bazylea/Probat, który po bardzo dobrej karierze torowej 3/27(6-5-8)/2.09/.Tak pisał o nim Robert Raznowiecki w TK 8/2007 : ,,przez sezon stanowił w Michałowie dając kilkoro przychówku, w tym urodzonego już w hodowli prywatnej Derbistę-c.gn Gwaro od Gwarancja/Piechur (4/30(7-6-7)/9.96/), jak również bardzo urodziwą Merisę. Po tym sezonie Bardysz został eksportowany do odległego Pakistanu\". Już w barwach Pakistanu mocnym akcentem zaznaczył swą obecnośc na trasach endurance. Merisa bo o niej mowa od kilku tygodni jest u nas. Nie wyobrażam sobie dnia, nocy, poranka bez niej. Dla mnie była tu od zawsze (w moich snach , marzeniach). Jestem teraz już pewien, że to właśnie Jej wypatrywał z brzozowego wzgórza pogrążony w wielkiej komplentacji nasz zasłużony, kochany rajdowiec Efendi. Życze Wam wszystkim szczęścia i powodzenia, bo każdy ma i zasługuje na swoje NAUN! E.T |
Brzozowe Wzgórze : 2011-04-14 22:19 w strugach deszczu nawał pracy spowodował, że piszę o tym z kilkudniowym opóźnieniem otóż w miniony poniedziałek wybrałam się z T\'azilem na spacer, taki zwyczajny spacer po okolicy, żeby się zrelaksować, odpocząć psychicznie w pięknych okolicznościach przyrody (jak zwykł mawiać mój przyjaciel) pogoda nie zachęcała do włoczęgostwa, bo padał lekki deszczyk, ale według starego kowbojskiego powiedzienia : pogoda jest dobra albo bardzo dobra... tak więc ruszyliśmy... spacerowaliśmy lase, polami, poznawaliśmy wspólnie nieodkryte jeszcze zakamarki okolic Brzozowego Wzgorza. Spotykaliśmy po drodze przeróżnej wielkości i krzykliwości ptaszyny, nieodłączny kompan Myszołów \"Misiek\" jak zawsze nam towarzyszył, przywitaliśmy sie z samotnym kozłem i całkiem sporą chmarą muszek (już się wstręcizny zaczęły budzić) trasę obrałam naprawdę trudną - same zjazdy i podjazdy pod bardzo strome wzniesienia, a do tego w połowie trasy złapała nas mega wielka ulewa i jak tu szybko do domu wrócić skoro nie było ani kawałeczka drogi by iść szybciej niż stępem? same wzniesienia i młodniki, górki, strome zjazdy, gęsty las... w dużej mierze pozwalałam Tazilowi samemu wybierać trasę poprzez gęste młodniki, przez które przedzieraliśmy się po drodze. Mądre konisko takk ostrożnie dobierał drogę, że jestem dla niego pełna podziwu, mój mistrz labiryntów :D po drodze, już cali przemoczeni przejechaliśmy najbardziej stroma \"Drogę Poziomkową\" co jest nielada wyczynem nawet dla wprawionych w boju oni, odwiedziliśmy \"Jackowy Staw\" i zrywkową drogą wróciliśmy do domu, cali mokrzy jak przysłowiowe szczury... ale warto było... saga i T\'azil |